Victoria! Zapadłem na zdrowiu 2 lata temu i ZUS nie chciał mi płacić chorobowego. Wkurzyłem się i podałem sprawę do sądu. Kosztowało mnie to wszystko tyle, co dwie wizyty u prawnika, trochę przejazdów i x zdrowasiek. Opłaciło się. Ostatecznie zwycięstwo postanowiłem odtrabić tutaj, kiedy zobaczę kasę na moim koncie. Zachęcam innych, żeby w razie czego się nie bali. Najpierw rozmawiałem z prawnikiem, byłym sędzią od spraw prawa pracy i upewniliśmy się, że mi się należy jak psu buda. Potem zredagowałem pozew, on doradził go odrobinę zmienić, a potem jeszcze napisał mi pismo procesowe, którego nie wymodziłbym sam. Zabrało to wszystko, cały ten proces, sporo zachodu, ale jakaś sprawiedliwość jednak jest jak widać. Sędzia kazał powołać biegłych lekarzy, których rozstrzygnięcia były dla mnie korzystne i które oprotestował ZUS i powołano kolejnych, rozstrzygnięcie bez zmian. Szczęście, że miałem oszczędności, żeby żyć. Ale jakoś dałem radę.