
Tym razem książka, która nie ma mankamentu poprzednio recenzowanej przeze mnie — jest dostępna w sprzedaży. Mówię o Zarządzanie czasem. Strategie dla administratorów systemu., wyd. Helion/O'Reilly. Spis treści i przykładowy rozdział można zobaczyć tu:
http://helion.pl/ksiazki/zaczas.htm
Jaka jest ta książka? Z mojej perspektywy – mam za sobą już kilka lat doświadczenia jako administrator – na wiele rzeczy w niej opisanych wpadłem sam albo nauczyłem się od kogoś. Gdybym tę książkę przeczytał kiedyś, to nie zabrało by mi to tyle czasu. Książka ta z mojego punktu widzenia potwierdza mi, że robię słusznie i porządkuje umiejętności. Znalazłem też kilka nowych rzeczy, bądź zwerbalizowanych uzasadnień tam, gdzie wcześniej opierałem się na intuicji.
Tak więc moja recenzja brzmi w skrócie tak:
Plusy: książka napisana wartko i przejrzyście, czyta się szybko. Na końcu każdego rozdziału jest treściwe podsumowanie, pomagające ułożyć materiał. Porady są – według mnie – zgodne z regułą Pareto: jest ich w sumie niezbyt wiele, a wdrożone spowodują zapewne 80% korzystnego efektu. Książka jest dość tania – koło 30 złociszonów.
Minusy: jeden, za to jak dla mnie istotny. Autor opiera swoją metodę na czymś co nazywa "Cyklem" (dziennym, miesięcznym, projektowym). Jego istotną częścią są listy zadań do wykonania, formułowane codziennie. Zadania na liście są priorytetyzowane i planowane na dany dzień albo przesuwane na dalsze dni. Nie znam na dzień dzisiejszy wygodnego oprogramowania pod Unixa/Linuxa, w którym można by formulować dzienne listy zadań, a nie globalne. Listy takie powinny umożliwiać spychanie zadań na dalsze dzienne listy zadań, ponadto powinny być sensownie powiązane z kalendarzem, który również powinien mieć funkcjonalność wygodnego przenoszenia już zaplanowanych zadań w danym dniu na listę zadań do wykonania w dalszych dnich (nie do kalendarza na jakiś dalszy dzień!)
Na codzień korzystam z KOrganizera, którego wady zmilczę, żeby nie kląć jak szewc, bo tu regulamin tego zabrania. Trzyma mnie przy nim to, że mam go wszędzie, gdzie mam KDE. Może pora napisać coś zgodnego z metodologią opisaną w książce? Albo dokładniej się rozejrzeć za czymś gotowym? No i po drugie: dojrzewam do PDA od dłuższego czasu, może pora na małą rewolucję gadżetową? (Żeby było ciekawiej, autor w swoich radach opiera się na PAA, czyli na terminarzu papierowym.)
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.
PDa to niekoniecznie musi być magiczne rozwiązanie problemu. Na pewno polepszy sytuację ale i tak czynnik ludzki to podstawa czyli im więcej się przyłożysz do pilnowania tym lepsze wyniki. Istnieje niebezpieczeństwo przegięcia pały i poświęcania tyle czasu na wpisy do PDA, że zabraknie na projekty! :)))))))
Udało mi się zakończyć jeden projekt korzystając z zeszytu w kratkę. Niewykonane zadania przenosiłem na następną kartkę i jechałem tak dzień po dniu. Działało.
Nomasz, ja kiedyś robiłem dokładnie tak samo, wszystko na kartce, dokładnie tak jak piszesz. Potem przeszedłem na robienie czegoś takiego w plikach tekstowych i to w sumie zdaje egzamin. Ale przydalo by się jakieś gotowe narzędzie, w którym jeszcze będzie todo-lista w stylu drzewiastym i kalendarz.